12/24/2016

Wpis Świąteczny


Magia Świąt
Zapamiętam cię


   Zima. Niektórzy uważają, że jest to najpiękniejsza pora roku. To właśnie wtedy odbywają się Święta Bożego Narodzenia, kończy się kolejny rok. Jednak ja mam inne zdanie. Od czterech lat właśnie na ten okres dostaję największej depresji. Czemu? Przy moim stole wigilijnym zasiada moja mama i ja. Jest to smutny dzień dla nas. To właśnie 24 grudnia straciłam swojego ukochanego ojca.
 Mama: Skarbie?
  Obróciłam lekko głowę w jej stronę.
 Eva: Tak?
 Mama: Już czas.
  Spojrzałam jeszcze raz na śnieg za oknem i westchnęłam głośno. Kolejny rok. Usiadłam naprzeciw mamy panowała niezręczna cisza.
 Mama: Evo, dawno nie wspominałaś o szkole. Wszystko w porządku?
 Eva: Jest dobrze.
  I oto cała rozmowa odkąd zmarł tata nie możemy się ze sobą dogadać. Po zjedzonym posiłku podałam mamie prezent.
 Mama: Evo nie musiałaś.
 Eva: Mam nadzieje, że ci się spodoba.
  Rozerwała papier i wzięła do ręki białe perły.
 Mama: Są piękne.
 Eva: Ostatni raz podarował ci takie tata.
 Mama: Owszem...
  I znów niezręczna cisza, nie lubi gdy o nim wspominam.
 Mama: Otwórz teraz swój prezent.
  Wręczyła mi torebkę, a ja wyciągnęłam z niej zawartość.
 Eva: Puzzle? Dawno układałam.
  Mimo to uśmiechnęłam się, kiedyś często zasiadałam wieczorami do puzzli.
 Mama: Może później poukładamy.
 Eva: Pewnie.
 Mama: Cóż posprzątam ze stołu.
 Eva: Pomogę.
 Mama: Nie, dam sobie radę idź do swojego pokoju.
  Wzruszyłam tylko ramionami i udałam się w stronę schodów. Jednak zatrzymałam się w pół drogi i nasłuchiwałam. Usłyszałam cichy szloch mamy z kuchni, nie jest jej łatwo. Mimo tego, że minęły cztery lata nadal nie może się z tym pogodzić. Zeszłam na dół i ubrałam się, muszę odwiedzić pewne miejsce.

***

 Śnieg skrzypiał pod ciężarem mojego ciała w tym roku zima będzie udana. Trochę minęło zanim znalazłam poprawny nagrobek. Dominic Morgan. Nie zaglądałam tu od bardzo dawna, co mnie podkusiło aby przyjść akurat dzisiaj? I to sama w wieczór?
 Eva: Dlaczego wtedy nie posłuchałeś.
 Bill: Ktoś bliski?
  Odwróciłam się przestraszona, ujrzałam mężczyznę ubranego w biały garnitur.
 Eva: Kim jesteś?
 Bill: Powiedzmy, że dobrym duchem.
 Eva: Oszalałam?
 Bill: Jeszcze nie, ale blisko ci do tego.
 Eva: Czego chcesz?
 Bill: To twój ojciec prawda?
  Spojrzałam na nagrobek ze smutkiem.
 Eva: Tak.
 Bill: Chcę ci dać prezent.
 Eva: Jaki?
 Bill: Będziesz miała tylko jedną szanse, cofnę cie do dnia gdy widziałaś go po raz ostatni. Będziesz miała minutę na rozmowę. Nie zmarnuj tego.
 Eva: Dlaczego to robisz?
 Bill: Cóż, taki już mój los.
 Eva: Będę to pamiętać?
 Bill: Dla ciebie to będzie jak sen, lecz bardzo rzeczywisty.
 Eva: Zobaczę cię jeszcze?
 Bill: Prędzej niż myślisz.
 Eva: Zapamiętam cię.
 Bill: Mam taką nadzieję.

***

 Salon w radiu lecą kolędy, a mama w kuchni śpiewa jedną z nich. Spojrzałam w stronę lustra, jestem młodsza.
 Tata: Kochanie muszę jechać w firmie mamy ostatni straszny kryzys.
 Mama: Miałeś mieć wolne, jutro wigilia nie będzie cię w domu?
 Tata: Jutro przyjadę jak najszybciej będę mógł, obiecuję.
   Tata delikatnie ucałował mamę w czoło i wziął do ręki walizkę.
 Bill: Czas.
 Eva: Tato!
 Tata: Eva mój skarbię niestety ale muszę jechać do pracy.
 Eva: Proszę zostań.
 Tata: Gdyby to było takie proste.
   Złapałam go za rękaw.
 Tata: Coś cię męczy? Eva nie martw się jutro przyjadę. Pamiętaj, że kocham ciebie i twoją mamę nad życie, nie mógłbym was zostawić w wigilię. Zanim wrócę zaopiekuj się mamą, nie pozwól, aby była smutna.
 Eva: Kocham cię Tato.
 Tata: Ja ciebie też skarbię.
   Uściskałam go z całej siły i poczułam jak po policzku spływa mi łza.
 Eva: Dziękuje ci.
  Powiedziałam lekko się odwracając w stronę Dobrego Ducha, ten tylko skinął głową.

***

 Obudziłam się naglę w swoim łóżku. Przetarłam twarz i rozejrzałam się po pokoju. Pierwszy dzień Świąt. Ubrałam się szybko i zeszłam na dół.
 Mama: Już wstałaś.
 Eva: Owszem.
 Mama: Jak się spało?
 Eva: Miałam dziwny sen.
 Mama: Jaki?
 Eva: Śnił mi się tata.
   Mama nic nie odpowiedziała.
 Eva: A dokładnie to ostatni dzień kiedy go widziałam. Powiedział mi, że mam się tobą opiekować dopóki nie wróci i że bardzo nas kocha. Jednak jak widać nie dopełniłam zadania.
 Mama: Tak bardzo mi go brakuje.
 Eva: Mi tez mamo, ale nie możemy cały czas tkwić w tej rozpaczy. Zamiast go opłakiwać po prostu cieszmy się każdym wspomnieniem jakie nam po nim zostało. Płacz już nic nie da, a my przez to się oddalamy.
 Mama: Przepraszam, że tak cię zaniedbałam.
 Eva: Ja również przepraszam.
  Przytuliłam ją mocno i uśmiechnęłam się. Tego nam właśnie brakowało.





PS. Dzień Dobry! Jak wszyscy wiemy mamy święta i oto chciałabym wam życzyć wesołych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia! Oto rozdział świąteczny, który napisałam na tą oto okazję. Mam nadzieje, że wam się podobał. Akcja rozdziału toczy się przed wydarzeniami z wcześniejszych wpisów. Jest to pierwsze spotkanie Billa i Evy o którym nasza bohaterka zupełnie zapomniała. Ale spokojnie! Na pewno odniosę się do tego w późniejszych wpisach z Tajemnicy Czasu! Dziękuję za czytanie tych moich wypocin. Do zobaczenia w kolejnym wpisie! 

10/17/2016

Wpis 10


Zmiana Miejsc
Czy aby na pewno?


    Jaki dzisiaj dzień? Nie mam pojęcia, wszystkie dni zlewają się z sobą. Cały czas miałam przed sobą zdjęcie, które dostałam od mordercy. Boje się.
 Bill: Obydwoje wiemy, że musisz to zrobić.
 Eva: Nie chce.
 Bill: A masz lepszy pomysł?
  Obok mnie pojawił się ryś, on odzwierciedla moje emocje, również czuł strach.
 Eva: Dawno cię nie było.
  Zwierze położyło głowę na moich nogach, lekko je pogłaskałam.
 Bill: Teraz.
  Spojrzałam na niego z wyrzutem, to nie on będzie to przeżywać tylko ja. Wzięłam zdjęcie do ręki i skupiłam na nim całą swoją uwagę.
 Eva: Będę tego żałować...

***

   To już wspomnienie? Nie mam siły się podnieść. Ledwo otwieram oczy i widzę nad czyjąś sylwetkę.
 Eva: Czemu to robisz?
 Obcy: Dziwne, nie powinnaś się obudzić.
 Eva: Kim jesteś?
  Wszystko zlewało mi się przed oczami jakby mozaika.
 Obcy: Spokojnie Eva, tobie nic nie grozi.
 Eva: Znasz mnie?
 Obcy: Bardzo dobrze.
 Eva: Ale....
  W tle słyszałam jakieś krzyki, a oprawca uciekł w ciemność lasu.

***

 Clara: Eva jesteś tam?
  Z hukiem spadłam na podłogę uderzając się o półkę.
 Eva: Chwila!
  Z bólem głowy otworzyłam dziewczynie drzwi. Ta natychmiast mnie przytuliła i zaczęła mnie oglądać z każdej strony.
 Clara: Nic ci nie jest? Słyszałam co się stało, dobrze się czujesz?
 Eva: Spokojnie żyję.
  Przytłaczała mnie trochę jej troska, ale z drugiej strony się cieszyłam.
 Eva: Nic mi nie jest, wszystko gra.
 Clara: Razem z Penelopą bardzo się o ciebie martwiłyśmy.
 Eva: Penelopa? Nic jej nie jest? Żyję?
 Clara: O czym ty mówisz? Oczywiście, że żyję czemu miałaby nie żyć?
  Podskoczyłam z radości i uściskałam Clare ponownie. Mój plan zadziałał, lecz od razu przypomniałam sobie coś innego. Irma, ona zapłaciła życiem.
 Eva: Opowiedz mi co się działo przez ostatnie dni. A dokładnie po spotkaniu na stołówce.
 Clara: Czyli z wczoraj?
 Eva: To było wczoraj?
 Clara: Tak. To było dziwne, byłaś wtedy jakby nie obecna. Chciałam iść wczoraj z Penelopą zrobić zdjęcia do prezentacji. Ona jednak miała inne plany. Gdzieś bliżej wieczora wpadł do nas Adam mówił, że nie może cię nigdzie znaleźć. Zgłosiliśmy to nauczycielom, to trochę podejrzane ale Penelopa wiedziała gdzie możesz być...
 Bill: Penelopa uratowała ci skórę....
 Eva: Co się właściwie teraz dzieje?
 Clara: Cóż...odwołano wszystkie imprezy szkolne, mamy całkowity zakaz wychodzenia z internatu i oczywiście po szkole kreci się pełno policji.
 Eva: Czy już coś wiadomo?
 Clara: Nie mam pojęcia Eva, niestety muszę cię pożegnać moi rodzice będą tu za kilka minut. Nie chcą, abym tutaj była, sama wiesz jaka jest tu teraz sytuacja.
 Eva: Wiem.
 Clara: Tobie też bym to radziła, tu nie jest bezpiecznie...
 Eva: Zaryzykuję.
 Clara: Jak wolisz, jednak uważaj na siebie, dobrze?
 Eva: Postaram się.
  Uściskałam brunetkę i posłałam jej uśmiech. Kiedy tylko zamknęłam za nią drzwi od razu spojrzałam na ścianę. Z całej siły ściągnęłam materiał z tablicy i przyjrzałam się temu uważnie.
 Eva: To się nie trzyma kupy.
  Stwierdziłam poprawiając niektóre rzeczy.
 Eva: Najpierw ginie Emma, co jest w ogóle z niczym nie związane.
 Bill: Następna była Penelopa, jednak zmarła przez przypadek.
 Eva: Cofnęłam się, aby ją uratować i to mi się udało. Jednak prawdziwą ofiarą okazała się być Irma.
 Bill: Nie zapominaj, że David na stołówce ostro się z nią pokłócił.
 Eva: Jednak czy mógłby ją zabić?
  Westchnęłam ciężko. To wszystko ma zbyt wiele niewiadomych. Jednak jedno jest pewne głównym podejrzanym jak na razie jest właśnie on, David Barnes.

***

  Mężczyzna delikatnie przykładał kolejne kable na swoje miejsca. Jego dzieło był już prawię skończone, jeszcze tylko licznik. Z dumą spojrzał na walizkę.
 Obcy: Uwielbiam fajerwerki.





9/05/2016

Liebster Blog Awards 2



Liebster Blog Awards

 To już moja druga nominacja! Bardzo dziękuje za nominację Oli Mirosi z opowiadania Mask

 A więc przejdę do pytań:

 1. Ulubiony film?
   Zdecydowanie "Efekt Motyla" :]

 2. Ulubiona Piosenka? 
   Nie mam ulubionej, wszystkie są boskie.

 3. Jeśli miałabyś taką możliwość do jakich czasów i jakiego miejsca byś się przeniosła?
   Myślę, że gdzieś tak XVI wiek za panowanie Zygmunta Starego, poznać jego małżonkę Królową Bonę :]

 4. Ulubiony Deser? 
  Galaretka? ;]

 5. Masz zwierzątko?
  Mam ich sporo 3 psy, 3 koty, kury, gołębie i chomik :D

 6. Masz w planach nowy blog?
   Szczerze? Tak :] Lecz to tajemnica! Zdradzę tylko, że tematyka będzie zupełnie inna niż teraz. Wydaje mi się, że bardziej szalona.

 Cóż ja niestety nikogo nominować nie będę :] Dziękuje za pytania!

 PS. Do zobaczenia niebawem! 

8/14/2016

Wpis 9


 Zasadzka
Jestem w pułapce


 Bill: Eva, czas stop szybko.
  Natychmiast sięgnęłam do zegarka i zatrzymałam czas. Słowa, które usłyszałam po prostu mną wstrząsnęły. Widok zmienił się na czarno biało, a przede mną z surową miną stał Detektyw.
 Eva: Co ja zrobiłam?
 Bill: Nie panikuj, przypomnij sobie co robiłaś.
 Eva: Co? Przecież przed chwilą wróciłam do teraźniejszość.
 Bill: Jeśli zmieniłaś historię, to twoje wspomnienia też powinny się zmienić. Przypomnij sobie cokolwiek!
 Eva: To nie jest takie proste!
  Bill złapał się za głowę i westchnął ciężko. Spojrzał na mnie łagodniej.
 Bill: Mamy czas, a teraz na spokojnie przypomnij sobie, co robiłaś.
  Zamknęłam oczy i bardziej się skupiłam, chciałam przypomnieć sobie co właściwie robiłam. Po minucie zaczęłam widzieć jakieś urwane sceny. Były to zupełnie inne wspomnienia, których nie kojarzyłam.
 Eva: Widzisz to?
 Bill: Tak, przypomnij sobie coś jeszcze.
  Byłam obok sali w godzinę porwania Penelopy, dziewczyna posłuchała się mnie i nie przyszła. Jednak był tam ktoś inny, ktoś, kto był odpowiedzialny za całą tę sytuację. Ubrany na czarno ciągnął ciało Irmy. Próbując go powstrzymać sama rzuciłam się na zabójcę. I to był mój wielki błąd. Przejrzałam się w oknie i zauważyłam na swojej szyi ślad po ukłuciu.
 Bill: Narkotyki... Dlatego nie pamiętałaś.
 Eva: Znaleźli mnie obok ciała Irmy, gdy się przebudziłam. Cała wina spada na mnie.
 Bill: Uda nam się to wyjaśnić. Mamy szczęście, że zostawił ci ślad na szyi.
 Eva: Czas w ruch?
 Bill: Zdecydowanie.
  Wzięłam zegarek i w mgnieniu oka wszystko odzyskało swoje barwy.
 Detektyw: A więc?
 Eva: Jestem niewinna.
  Detektyw prychnął pod nosem i lekko się zaśmiał.
 Detektyw: Nawet nie wiesz, ile razy dziennie to słyszę.
 Bill: Powiedz całą prawdę.
 Eva: Mówię prawdę, już wszystko pamiętam. Nie zrobiłam jej krzywdy, chciałam ją ratować.
 Detektyw: Mów dalej.
 Eva: Znalazłam się tam przypadkowo, widziałam jak ktoś ją.... i wtedy pobiegłam w ich stronę. Jednak to było nierozsądne i zostałam ogłuszona.
 Detektyw: Czemu mam ci wierzyć?
 Eva: Niech pan spojrzy na moją szyję, powinien tam być ślad po ukłuciu.
  Nie za bardzo chętnie odchylił moją głowę lekko w prawą stronę. Zmarszczył brwi i zajął miejsce na fotelu dyrektora.
 Detektyw: Pamiętasz kto to był?
 Eva: Niestety nie, mam jedynie w głowie urywki z tego zdarzenia.
 Detektyw: Powiedzmy, że ci wierze dziewczyno jednak nie myśli, że jesteś już wolna. Będziesz pod stałą kontrolą.
  Wstał i zdjął mi kajdanki z dłoni. Przez chwilę stał w milczeniu patrząc na mnie z zainteresowaniem.
 Detektyw: Często jesteś w złym miejscu o złym czasie?
 Eva: Często.
  Rozmasowałam sobie nadgarstek po kajdankach. Detektyw cały czas na mnie spoglądał, czułam się nieswojo. Po chwili wyjął z portfela małą kartę i podał ją w moją stronę.
 Detektyw: Nie powinienem tego robić, ale daje ci swój numer. Sądzę, że może ci się przydać, zadzwoń w razie problemów.
 Eva: Dobrze.
 Detektyw: Jesteś już wolna możesz wrócić do internatu, odprowadź cię jeden z moich ludzi. Jest już późno.
  Pokiwałam głową ze zrozumieniem. Gdy wyszłam z gabinetu czekał tam na mnie jakiś mężczyzna. Uśmiechnął się do mnie serdecznie co dodało mi otuchy. Gdy tak szłam, co jakiś czas zerkałam w stronę Billa. Cały czas był zamyślony jakby nieobecny.
 Eva: Dziękuje, dalej już pójdę sama.
  Mężczyzna pokiwał głową i zawrócił w stronę szkoły. Nie śpiesząc się weszłam po schodach do internatu. To był jeden z dziwniejszych dni, jakie przeżyłam.
 Bill: Zastanawia mnie tylko jedna rzecz.
 Eva: Jaka?
 Bill: Czemu żyjesz.
  Zatrzymałam się na dźwięk tego zdania i obróciłam się w jego stronę.
 Eva: Słucham?
 Bill: Sama pomyśl, przecież mógł zabić i ciebie. Dlaczego więc tego nie zrobił? Przecież to bardzo ryzykowne nie przewidział tego, że możesz zeznawać?
 Miał racje, jednak nie miałam już siły w ogóle o tym myśleć.
 Eva: Nie wiem, ale mam dość na dzisiaj chcę do swojego pokoju.
  Nie zwracając już na niego uwagi skierowałam się w stronę swoich drzwi. Po omacku wyszukałam kluczy w torbie i otworzyłam drzwi.
 Bill: Co to?
  Podążyłam wzrokiem za nim i zobaczyłam na podłodze kopertę. Zamknęłam za sobą drzwi i podniosłam ją z podłogi. Żadnego podpisu, czysta koperta z zawartością. Szybko ją otworzyłam i wzięłam list do ręki. Było tam tylko jedno zdanie.

 "Mam cię na oku" 

 Do listu było załączone coś jeszcze, coś, co mnie przeraziło. Zdjęcie. Niby nic takiego, ale przedstawiało mnie, leżącą w lesie po tym, jak wstrzyknięto mi narkotyki.
 Eva: Bill.
 Bill: Tak?
 Eva: Jestem następna.




PS. Wiem dawno nie było rozdziału, ale cóż mam na swoje usprawiedliwienie? Nic kompletnie nic. Przyznam, że ciężko było z weną, podchodziłam kilka razy do napisania tego rozdziału, nie był za bardzo łatwy. Ale sądzę, że nie jest też najgorszy.

7/14/2016

Wpis 8


Przebudzenie 
Co poszło nie tak?


 Eva: Jakim cudem wcześniej tego nie zauważyłam!
 Bill: Eva poczekaj.
  Gdy tylko uświadomiłam sobie swoją głupotę, od razu wybiegłam z dyskoteki. Adam będzie zły, że go zostawiłam. Chwila, przecież mam zamiar zmienić bieg historii, nie będzie tego pamiętać.
 Bill: Możesz mi, choć powiedzieć, na co wpadłaś?
 Eva: Za chwilę! Teraz szybko muszę iść do internatu!
 Bill: Eva!
  Niczym burza przeszłam przez swój pokój. Otwierałam wszystkie półki i szafki, a zawartość wyrzucałam na ziemię.
 Eva: Gdzie to jest!
 Bill: Ale czego ty właściwie szukasz?!
 Eva: Mam!
  Ze sterty papierów wyciągnęłam fotografię. W życiu nie czułam się tak szczęśliwa.
 Bill: Chwila czy to są..?
 Eva: Dokładnie! To są zdjęcia, które zrobiła mi Penelopa na stołówce. W ten sam dzień zniknęła. Jest to zdjęcie mojej podobizny, zamazane, ale tam jestem. Sam mówiłeś, że mogę zmieniać dane wydarzenie tylko wtedy gdy jestem na zdjęciu. Dzięki temu mogę ostrzec Penelopę i Clare!
 Bill: Nie wiem co ci dała ta Ana, ale zdziałało cuda.
 Eva: Jak mogłam na to wcześniej nie wpaść?
 Bill: Nie czas na takie pytania, skup się na zdjęciu.
 Eva: Racja.
  Usiadłam na ziemi i spojrzałam na zdjęcie. To musi się udać.

***

  Penelopa: Uśmiech!
   Błysk. Oślepiło mnie na chwileczkę. Udało się, jestem we wspomnieniu.
  Penelopa: Cóż nie jest to twoje najlepsze zdjęcie.
   Spojrzałam na Penelopę, która teraz się do mnie uśmiechała. Natychmiast ją przytuliłam.
  Bill: Eva, masz mało czasu.
  Penelopa: Co za miłe powitanie.
   Puściłam brunetkę i spojrzałam jej w oczy.
  Eva: Penelopa posłuchaj uważnie tego, co ci teraz powiem, bo drugi raz nie będę powtarzać.
   Dziewczyna pokiwała głową.
  Eva: Zapamiętaj jedno, dziś wieczorem ciebie i Clary ma nie być obok sali gimnastycznej.
  Penelopa: Ale...
  Eva: Zaufaj mi, jeśli tam pójdziesz stanie się coś złego.
   Penelopa zmarszczyła naglę brwi i spojrzała na mnie z powagą.
  Penelopa: Jeśli to żart to radzę ci przestać.
  Eva: To nie są żarty Penelopa, za chwilę nie będę pamiętać całej tej rozmowy. Proszę przyrzeknij mi, że tam nie pójdziesz i przypilnujesz też Clary.
   Dziewczyna patrzała na mnie lekko z przestrachem, ale wiedziała, że nie żartuje.
  Penelopa: Obiecuje.
  Eva: Nawet nie wiesz jakie to ważne.
    Przytuliłam jeszcze raz brunetkę ona odwzajemniła uścisk. Za jej plecami jednak widziałam ciekawą sytuację. Irma i David kłócili się przed wejściem do stołówki. Wytrzeszczyłam oczy, kiedy zobaczyłam jak Irma wymierza mu policzek. Dalej już nic nie mogłam zobaczyć, bo widok wokół zaczął się rozmazywać. Zamknęłam oczy i jeszcze raz uściskałam brunetkę.

***

 Wróciłam? Chyba tak, jednak gdzie jestem? Czuje się wyczerpana i to bardzo. Otworzyłam swoje oczy widziałam lekko za mgłą.
  Bill: Eva obudź się!
   Zamrugałam kilka razy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Gabinet dyrektora, co ja tu robię? Usłyszałam dziwny szelest, spojrzałam na swoją dłoń. Jedna moja dłoń była przykuta do krzesła kajdankami. Co się stało?
  Eva: Co ja tu robię? I czemu czuje się tak fatalnie.
  Bill: Użyłaś daru, gdy wzięłaś tabletkę od Any, może to dlatego?
  Eva: Ale czemu jestem tutaj i to jeszcze przykuta? Coś poszło nie tak.
   Naglę do gabinetu wszedł mężczyzna, nie zwracając na mnie uwagi zasiadł na biurkiem dyrektora. Ze spokojem dokończył papierosa i spojrzał na mnie lodowatym wzrokiem.
  Detektyw: Witaj Eva.
  Eva: Dzień dobry?
  Detektyw: Dla ciebie chyba nie zbyt dobry.
  Eva: Co ja tu robię?
   Detektyw prychnął pod nosem. I przybliżył się do mnie tak, że dzieliło nas tylko kilka centymetrów.
  Detektyw: Ty mi to powiedz.
  Eva: Nie rozumiem.
  Detektyw: Widzę, że muszę ci odświeżyć pamięć.
   Mężczyzna wyjął z teczki zdjęcie i rzucił nim w moją stronę. Wytrzeszczyłam oczy z zaskoczenia, kątem oka spojrzałam na Billa też miał taką minę. Na fotografii było zmasakrowane ciało Irmy.
  Detektyw: Chyba to wystarczy, a teraz mów co robiłaś przy ciele tej dziewczyny.

***

   Mężczyzna z uśmiechem skreślił imię z tablicy. Jego plan nie zawiódł i zabił odpowiednią osobę. Z zainteresowaniem rozglądał się po tablicy, szukając kolejnej ofiary. Jego wzrok zatrzymał się przy jednej z osób.
  Obcy: Teraz twoja kolej.

1. Emma Robinson
2. Irma Snake
3.???




 PS. Mam nadzieję, że rozdział was nie zawiódł. Wiem, że jest dość krótki ale sądzę, że lekko was zdezorientował. Pozdrawiam. 

7/11/2016

Liebster Blog Awards


Liebster Blog Awards

  Pierwszy raz będę robiła coś takiego. Bardzo dziękuje za nominację od Gabsone nene z opowiadania Żarłoczny czas niszczy wszystko prócz nas.

 A więc przejdę do pytani:

 1. Do jakich czasów chciałabyś cofnąć się w czasie?
  Chciałabym się przenieść do prehistorii, aby poznać pierwszych ludzi. Wszystko za sprawą bajki Krudowie! Bo bardzo mi się spodobała. :D To głupie...

 2. Gdybyś mogła wybrać sobie magiczne moce - jakie by to były?
  Sądzę, że było by to cofanie w czasie tak jak widać w moim opowiadaniu. Co jak co ale wydaje się to bardzo przydatne.

 3. Jakie trzy przedmioty zabrałabyś na bezludną wyspę?
   Nóż, Kanister z benzyną i zapałki. Dlaczego? Domyślcie się sami. :D

 4. Jak widzisz się, co będziesz robić za dwa dni, dwa tygodnie, dwa lata lub dwadzieścia lat?
   Za dwa dni idę nad jezioro, za dwa tygodnie będę grać w gry, za dwa lata będę kończyć szkołę, a za dwadzieścia będę obijać się na Majorce. ^^

 5. Skąd wziął się pomysł na twój nick?
  Nie mam konkretnej historii na temat swego nicku. Po prostu jest, ale z tego co pamiętam to słowo coś znaczy w jakimś języku. xD

 6. Jaką kreskówkę z dzieciństwa najlepiej wspominasz? 
   Najlepiej wspominam Tom i Jerry.

 7. Ulubiony smak lodów?
   Waniliowe.

 8. Najbardziej zawstydzająca chwila w twoim życiu? 
   Heh nie jest to łatwe pytanie...Cóż takiej najbardziej zawstydzającej raczej tu nie napiszę ale mogę powiedzieć, że jestem w kole teatralnym. I na jednym z występów zrobiłam trochę takiego jakby szpagat i pękły mi spodnie. xD

 9. Kierujesz się w życiu jakimś mottem? Jakim?
   Motto życiowe? Cały czas do przodu!

 10. Ulubiony cytat?
   "Wszyscy kłamią" - Dr.House.

 11. Co lubisz w blogowaniu. 
   Lubie dzielić się swoimi dziwnymi opowiadaniami :D

 Tyle raczej wystarczy nie lubię się jakoś szczególnie rozpisywać.


 Nominuje: 

1. Ola Mirosia.  Cause I've got a jet black heart
2. Choi Hyusun Pakt Ciszy i Żywiołów
3. alek-sandra Dobro i zło. Właścicielka amuletów
4. Johanna Liesel Malone Podróż do III Rzeszy


 A oto pytania ode mnie:

1. Czemu założyłaś/łeś bloga?
2. Gdzie chciałabyś/chciałbyś wyjechać na wakacje?
3. Ulubiony Kolor?
4. Prowadzenie bloga sprawia ci przyjemność?
5. Jak oceniasz swoją pracę na blogu?
6. Twój wymarzony prezent?
7. Ulubiona książka?
8. Ulubiona potrawa?
9. Co robisz w wolnych chwilach?
10. Czy jesteś z siebie dumna/dumny?


PS. Rozdział pojawi się w tym tygodniu.

6/16/2016

Wpis 7


Lepszy Widok
Już wiem


  Właśnie umieściłam ostatnią pineskę na tablicy, jestem z siebie dumna. W końcu mam wszystko rozrysowane.
 Bill: Cóż wygląda to całkiem nieźle, ale mam pewne obawy.
 Eva: Czym się przejmujesz?
 Bill: Wyobraź sobie, że wchodzi ktoś do ciebie do pokoju i widzi tę tablicę. Jak zareaguje?
 Eva: Dlatego nie będę nikogo wpuszczać.
 Bill: A jeśli to będzie nauczyciel?
 Eva: To zakryje kocem czy coś...nie przejmuj się, jest dobrze.
 Bill: Ta...Nie sądzisz, że powinnaś trochę odpocząć?
 Eva: Jak to odpocząć?
 Bill: Sama mówisz, że nie możesz sobie tego wszystkiego ułożyć. Może jak trochę od tego odejdziesz, to znajdziesz jakiś wyjście.
 Eva: Nie mam na to czasu.
 Bill: Słaba wymówka.
  Uśmiechnęłam się do niego i wróciłam do swojej roboty. Wyszło całkiem nieźle.
 Eva: Dobra czas przyjrzeć się temu dokładniej.
 Bill: Z tego, co wiemy do morderstw dochodzi na uboczach szkoły. Jednak to nic dziwnego z łatwością można kogoś zakopać w lesie.
 Eva: Mówisz to tak łatwo.
 Bill: Skup się.
 Eva: Nie są to obojętne osoby.
 Bill: I zabójca jest wśród nas.
 Eva: Nie brzmi to dobrze.
 Bill: Musimy dowiedzieć się czegoś więcej.
 Eva: Tylko jak?
  Pukanie do drzwi. Szybko wzięłam koc i zakryłam tablicę.
 Adam: Eva jesteś tam?
 Eva: Już otwieram.
  Otworzyłam drzwi i uśmiechnęłam się do Adama. Dawno go nie widziałam.
 Adam: Co tak długo.
 Eva: Przebierałam się.
 Adam: Słyszałem, że z kimś rozmawiałaś.
 Eva: Clara do mnie dzwoniła.
 Adam: Wydaje mi się, że jednak rozmawiałaś z kimś innym.
 Eva: Od kiedy mam ci się tłumaczyć?
  Wiem trochę za ostro zareagowałam, ale w ogóle nie podoba mi się to przesłuchanie.
 Adam: Wybacz.
 Eva: Nic się nie stało, a więc po co przyszedłeś?
 Adam: Ostatnio odeszłaś bez słowa, gdy rozmawialiśmy. Myślałem, że cię czymś obraziłem.
 Eva: Nie podobał mi się twój ton. Sam przyznaj, że trochę wtedy przesadziłeś.
 Adam: Mam powody, aby się do ciebie tak zwracać.
 Eva: Mówisz?
 Adam: Wiem to głupio brzmi, ale ja...po prostu się o ciebie martwię Eva. Widzisz co się ostatnio dzieje, nie można nawet spokojnie z internatu wyjść. Ty cały czas gdzieś znikasz na jakiś czas, a ja po prostu nie chcę, aby spotkało cię to, co Penelope lub Emme.
  Westchnęłam ciężko. Adam to mój najlepszy przyjaciel i wiem, że z pewnością chce dla mnie najlepiej. Jednak choćbym chciała i tak wszystkiego mu powiedzieć nie mogę.
 Eva: Wiem Adam, że się martwisz, ale uwierz mi, że nie ma takiej potrzeby. Zaufaj mi.
 Adam: Niech ci będzie.
 Eva: Masz jeszcze jakąś sprawę?
 Adam: Za jakieś pięć minut zaczyna się dyskoteka na sali. Pomyślałem, że może się przejdziemy.
 Eva: Myślałam, że do końca roku mają już zawiesić wszystkie tego typu zabawy.
 Adam: Owszem, dlatego to jest ostatnia dyskoteka. Za długo ją planowali, aby teraz po prostu zrezygnować. A więc?
  Ukradkiem spojrzałam w stronę Billa.
 Bill: Idź. Trochę się rozerwiemy.
 Eva: W takim razie chodzimy.

***

  Głośna muzyka, przed salą oczywiście palarnia i kilku chłopaków, którzy przynieśli coś mocniejszego. Czyli normalna sytuacja.
 Adam: Bawią się już w najlepsze.
 Eva: Nie powiedziałabym.
  Widok wymiotów jakoś mnie nie zachęcał do wejścia tam.
 Adam: Szkoła zatrudniła najlepszego Didżeja, nie mam zamiaru przepuścić takiej okazji.
 Eva: Nie wątpię.
  Pierwsze co mnie przykuło mój wzrok, gdy weszłam do sali to? Pani Adams. Był to okaz bólu, cierpienia i rozpaczy. Kto był takim zwyrodnialcem i kazał jej tu siedzieć? Opłakuje śmierci córki i ma patrzeć jak inni się bawią?
 Eva: Co pani Adams tu robi?
 Adam: Ma mniej więcej pilnować porządku, ale jej to nie wychodzi. Po zniknięciu Penelopy popadła w obłęd.
 Eva: Dziwisz się? Penelopa była jej jedynym dzieckiem, a żeby tego było mało nawet nie ma jak jej pochować, bo jej ciało zniknęło.
  Z lekką niechęcią podeszłam do pani Adams. Co mam jej powiedzieć? Najlepiej byłoby jakbym się nie odzywała, ale przejść obojętnie też nie potrafię.
 Eva: Dobry Wieczór pani Adams.
 Pani Adams: Witaj Eva, miło cię widzieć.
 Eva: Wzajemnie. Bardzo mi przykro z powodu...
 Pani Adams: Wiem. Wczoraj przeglądałam twoje oceny. Gratuluję, zdałeś z mojego przedmiotu.
  Zmieniła naglę temat, tym razem się nie popisałam.
 Eva: Dziękuje. Jeśli pani pozwoli pójdę już.
 Pani Adams: Oczywiście, tylko nie róbcie głupot.
  Gdy odeszłam z Adamem widziałam, jak Pani Adams wpatruje się w fotografię Penelopy. Koniecznie muszę z tym coś zrobić.
 Adam: Przynieść ci coś do picia?!
 Eva: Pewnie!
  Tylko tyle udało mi się powiedzieć.
 Bill: Nieźle się tu bawią.
 Eva: To nie najlepsze miejsce do rozmowy.
 Bill: Spokojnie usłyszę cię, nawet jeśli będziesz szeptać.
  Stojąc przy ścianie mogłam mniej więcej porozglądać się po tłumie. Moją uwagę przykuła Clara, która tańczyła jak szalona. Rzadki widok.
 Adam: Trzymaj!
 Eva: Dzięki!
  Przybliżyłam kubek do twarzy i poczułam swąd alkoholu, więc dlatego wszyscy się tak dobrze bawią. Adam jakby nigdy nic wypił wszystko.
 Eva: W tym jest alkohol!
 Adam: I co z tego?! Na pewno nie było go tam za dużo!
 Eva: No nie wiem!
 Adam: Spokojnie! Jakby co będziemy polegać na sobie!
  Adam uśmiechnął się do mnie, a ja niechętnie spojrzałam na kubek. Powinnam teraz zachować czysty umysł, ale z drugiej strony mam się przecież wyluzować. Wzruszyłam tylko ramionami i wypiłam zawartość kubka. Może i nie było tam aż tak dużo alkoholu, ale jestem pewna, że dosypali tam coś jeszcze. Adam złapał mnie za nadgarstek i wciągnął w środek tłumu. Trochę rozkojarzona, ale nadal trochę myśląca zaczęłam tańczyć, skakać i się wygłupiać. Wszystkie złe myśli odeszły na razie na dalszy plan. Ale tylko do czasu, gdy nie zobaczyłam dajmona. Ryś spoglądał na mnie swymi złotymi oczami. Co dziwne kierował się w stronę toalety.
 Eva: Zaraz wracam!
 Adam: Gdzie idziesz?!
 Eva: Do toalety!
 Adam: Spoko!
  Przeciskając się przez tłum dotarłam do łazienki. Zwierze siedziało sobie koło jednej z kabin, lecz po chwili znikło.
 Eva: Po co tu jestem?
 Ana: Widzę, że ktoś już ma sklerozę i nie wie jak korzystać z toalety. Część Eva.
  Z kabiny, koło której siedział ryś, wyszła Ana. Dawno jej nie widziałam, ostatnio była dość zajęta.
 Eva: Część Ana, co słychać?
 Ana: Nic szczególnego, nie muszę się już uczyć, bo mam same szóstki, jeżdżę tylko czasem na jakieś konkursy, aby mieć trochę rozrywki.
 Eva: Szczęściara. Mnie jeszcze zostało trochę do poprawienia, ale mam jeszcze czas.
  Dziewczyna przypatrywała mi się przez chwilę.
 Eva: Co?
 Ana: Mogę ci pomóc, ale to, co ci powiem musi zostać pomiędzy nami.
  Ana sprawdziła wszystkie kabiny, byłyśmy same. Z kieszeni wyciągnęła małą przezroczystą tabletkę.
 Eva: Co to jest?
 Ana: Lekarstwo na wszystkie twoje zmartwienia i problemy.
 Eva: Nie mam zamiaru brać prochów, dopalaczy i innych gówien.
 Ana: Spokojnie to nic z tych rzeczy. Jest to mój własny wynalazek, słyszałaś o tym, że ludzi wykorzystują tylko z dziesięć czy dwadzieścia procent mózgu? Dzięki temu wykorzystujesz o wiele więcej. Nie wiem jeszcze dokładnie ile, ale z pewnością powyżej pięćdziesięciu.
 Eva: Jakim cudem udało ci się to zrobić?
 Ana: Tego ci nie powiem, to jak bierzesz?
 Eva: Jest to bezpieczne?
 Ana: Biorę to od kilku miesięcy, dzięki temu mam takie oceny.
 Eva: Można to mieszać z alkoholem?
 Ana: Tak.
  Wzięłam tabletkę.
 Ana: Znaczy...w sumie to nie wiem.
 Eva: Co?!
 Ana: Spokojnie raczej nie powinno być tu reakcji łańcuchowej to proste substancje.
 Eva: Obyś miała rację.
  I miała. Po chwili zaczęłam wszystko widzieć pod innym kątem. W mojej głowie w końcu był porządek, jakbym naglę posortowała wszystko do koszów. Jednak nie to było teraz ważne. Uśmiechnęłam się sama do siebie, bo już wiedziałam jak uratować Penelope.





PS. Witam znów! Wiem, że dawno mnie nie było, lecz spokojnie będzie dobrze, bo mam już o wiele mniej na głowie. W końcu zaraz wakacje!


Szablon wykonała prudence z Panda Graphics.